niedziela, 15 października 2017

strój dnia | marynarka w kratkę

"Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad!" "Ania z Zielonego Wzgórza"

Kolejny, piękny październikowy weekend daje nadzieję, że tegoroczna jesień nie będzie jednak taka zła. Pozwoli nacieszyć się słońcem zanim da nam w twarz (notabene, podczas robienia tych zdjęć dostałam z liścia). Zaczęła kiepsko, ale przecież nie liczy się to, jak się zaczyna, ale to jak się kończy. Trzymam kciuki za finał w wielkim stylu.









marynarka: Stradivarius, bluzka i spódnica: sh, torebka: Zofia Chylak, buty: Ryłko

sobota, 30 września 2017

Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków z natury | recenzja książki

O książce "Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków z natury" Tristana Gooley'a wspominałam już w poście z ulubionymi książkami przeczytanymi w sierpniu. Dzisiaj nadszedł czas na bardziej rozbudowaną recenzję.

"Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków z natury" to przewodnik przyrodniczy, którego wskazówki dotyczące odczytywania znaków z otoczenia, doprowadzą nas bezpiecznie do celu naszej wędrówki. I nie chodzi tutaj o zwykłe spacery po parku, ale o wędrówki z plecakiem po nieznanym nam otoczeniu. Jednak, wbrew pozorom, jest to książka dla wszystkich, nie tylko dla wytrawnych podróżników.





Głównym tematem książki jest naturalna nawigacja. Autor pokazuje jak na wiele różnych sposobów możemy rozpoznać kierunki świata, jak dzięki chmurom przewidzieć pogodę, jakie znaki zwiastują nadejście lawiny, jak określić godzinę za pomocą gwiazd, jak określić odległość ma podstawie tego, co widzimy a także, co zrobić jeśli zaskoczy nas burza.

Ponadto, znajdziemy tutaj dużo innej praktycznej i teoretycznej wiedzy, przeplatanej rozmaitymi anegdotami z życia autora. Czy wiedzieliście, że po kolorach tęczy można określić rozmiar kropel deszczu a po zapachu poznać, że za chwilę przejedzie pociąg? Czy potraficie odróżnić ślady konkretnych zwierząt oraz odczytywać znaki ostrzegawcze, które przekazują sobie ptaki?





Wieczorne niebo upstrzone miliardem migoczących punkcików hipnotyzuje i przyciąga. Nie sposób oderwać od niego wzorku. Oglądanie gwiazd jest fascynujące, a że mam ku temu dobre warunki, to chętnie oddaję się tej czynności. Dlatego też rozdziałem, który najbardziej mnie zaciekawił i zainspirował był rozdział poświęcony gwiazdom i nocnemu niebu. Niedawno kupiłam książkę "Wszechświat w twojej dłoni" Christophe'a Galfarda, żeby lepiej poznać tajemnicę Kosmosu. Książka czeka na razie na swoją kolej do przeczytania a w międzyczasie "Przewodnik wędrowca" był świetnym wstępem do dalszej lektury. Dzięki niemu dowiedziałam się, jak znaleźć południe na nocnym niebie, jak odczytać godzinę za pomocą gwiazd a także poznałam prostą metodę, dzięki której łatwiej odnajdywać na niebie gwiezdne konstelacje.




Nie jestem typem wędrowca, który zakłada plecak i wyrusza w nieznane, ale zawsze kiedy odwiedzam nowe miejsce, staram się jak najlepiej poznać jego najbliższą okolicę. Zdarza mi się, więc chodzić po łąkach czy lasach. "Przewodnik wędrowca" zawiera bardzo dużo cennych informacji, które pomogą nam w pieszych wędrówkach i sprawią, że obcowanie z naturą będzie jeszcze przyjemniejsze. To, co dla naszych przodków, którzy żyli w zgodzie z naturą, było oczywiste, dzisiaj jest dla nas zapomnianą wiedzą. Dzięki tej książce czułam się jakbym odkrywała świat na nowo. Nauczyłam się uważności i tego, że nawet najdrobniejszy szczegół może mieć ogromne znaczenie. Teraz, nawet zwykły spacer, staje się prawdziwą przygodą.

Podczas czytania tej książki czułam się jak pierwszoklasista na lekcji przyrody, przed którym odkrywa się zupełnie nowy świat. Który przyswaja nowe informacje z szeroko otwartymi oczami i rozdziawionymi ustami, a po skończonych lekcjach biegnie rozgorączkowany, pochwalić się rodzicom, czego się nauczył.

niedziela, 24 września 2017

wszystkie kolory Burano

Burano to niewielka wysepka położona na Lagunie Weneckiej. Wyspa oddalona jest od Wenecji o ok. 7 km, a podróż trwa ok. 40 minut. Żeby dostać się na Burano, możemy skorzystać z vaporetto nr 12, taksówki wodnej lub wykupić wycieczkę objazdową po trzech wyspach: Murano, Trocello i Burano. Koszt takiej wycieczki to 20 euro, a za tramwaj wodny zapłacimy 7,50 euro, dlatego jeżeli nie zamierzacie ograniczać się do samej Wenecji i chcecie zwiedzić okoliczne wysepki, warto kupić Kartę Venezia City Pass.

Czym wyróżnia się Burano na tle innych włoskich wysp? Otóż, Burano słynie z dwóch rzeczy: koronek i kolorowych domków, z którymi związane są ciekawe legendy. Burano jest to wyspa rybacka i kiedy rybacy wypływali na połów, stęsknione żony malowały domy, każda na inny kolor, żeby mąż mógł łatwo odnaleźć ten właściwy.

Obecnie w Burano jest obowiązek, żeby odnawiać fasady domów, co pół roku. Kolory ustalają władze miasta i nie ma możliwości, żeby samemu je zmienić.






W historii koronek również nie mogło zabraknąć rybaków. Jeden z rybaków mieszkających na Burano, miał przepiękną narzeczoną. Kiedy wypłynął na połów, spotkał syreny, które wszelkimi możliwymi sposobami próbowały go skusić. Jednak młody rybak był tak zakochany, że oparł się syrenim zalotom. W zamian za jego wierność i lojalność, królowa syren nagrodziła go przepięknym welonem powstałym z morskiej piany. Ślub był tak wspaniały, że wszystkie dziewczyny pozazdrościły pannie młodej i od tamtej pory zaczęły same pleść koronki.

Obecnie koronki są wytwarzane i sprzedawane wyłącznie turystom.











Pomimo całej swojej malowniczości, Burano trochę nas rozczarowało. I nawet nie chodzi o te tłumy turystów, tylko o brak autentyczności i atmosfery miejsca. Na próżno szukaliśmy powiewu prawdziwego życia. Wszystkie domy były szczelnie zamknięte, okna pozasłaniane a na ulicach nie spotkaliśmy żadnych mieszkańców. Takie miasteczko wydmuszka, ładne tylko z zewnątrz.